,,Mogę przyzwoicie żyć, podróżować, a do tego coś zaoszczędzić."

Rozmowa z Vítkiem Svobodą

Vítek Svoboda pracował w Szpitalu Uniwesteckim w Brnie-Bohunicach na oddziale anestezjologicznym. Jego marzeniem była praca na Zachodzie, ale okoliczności zaprowadziły go ostatecznie do Arabii Saudyjskiej, gdzie od kwietnia 2018 roku pracuje na oddziale intensywnej terapii.
 
1. Co skłoniło Pana do podjęcia decyzji o pracy za granicą? Czy Arabia Saudyjska była pierwszym wyborem?
Było wiele powodów. Największą motywacją była wysokość zarobków, za które mogę przyzwoicie żyć, kilka razy w roku podróżować, a do tego coś zaoszczędzić. Pociągała mnie również perspektywa zawodowego i osobistego rozwoju, doskonalenia umiejętności językowych, poszerzania horyzontów, a także chęć przeżycia przygody.
Arabia Saudyjska nie była moim pierwszym wyborem, zawsze chciałem wyjechać na Zachód. Ale znałem kilkoro ludzi, którzy pracowali w Arabii Saudyjskiej i nie ma porównania między życiem tam i w krajach zachodnich.
 
2. W Arabii Saudyjskiej pracuje Pan na oddziale intensywnej terapii, czy może go Pan krótko opisać? 
Pracuję na oddziale intensywnej terapii, tzw. generalnym, i spotykam się tu z różnymi przypadkami – z urazem wielonarządowym, sepsą, z pacjentami po zawale, z chorymi na raka, z przypadkami ostrego nasilenia POChP, stanami astmatycznymi, urazami czaszkowymi, pacjentami z niewydolnością nerek wymagającymi rożnych form terapii nerkozastępczej, itd. Stosunek pielęgniarka-pacjent wynosi tu zazwyczaj 1:1, a od czeskich placówek różni tutejszy szpital także o wiele większa ilość urządzeń, które mamy do dyspozycji i które możemy bez problemu zastąpić w razie awarii.
 
3. Jak według Pana wyglądają w Arabii Saudyjskiej relacje między pielęgniarką a lekarzem? 
Myślę, że w ogóle wzajemne zaufanie i szacunek między pielęgniarką a lekarzem na oddziale intensywnej terapii są większe niż na zwykłym oddziale. A w Arabii Saudyjskiej wygląda to jeszcze lepiej. Jest to związane z tym, że lekarz bywa nieobecny na oddziale i jeśli pojawi się problem, rozwiązuje go dyżurująca pielęgniarka (tzw. charge nurse), która jest odpowiedzialna za cały oddział. Może ona podjąć decyzję o nieplanowanym pobraniu krwi do badania, wykonaniu RTG klatki piersiowej, a nawet pozwolić podać niektóre leki. Dlatego lekarze muszą polegać na wiedzy i osądzie pielęgniarek.
 
4. Jak wyglądał Pana proces przeszkolenia po przyjeździe do saudyjskiego szpitala?
Nowością było dla mnie to, że w ciągu pierwszych trzech tygodni nie miałem w ogóle kontaktu z pacjentami. To było jedno wielkie tornado wykładów, ćwiczeń, seminariów, szkoleń, załatwiania konta bankowego, ubiegania się o lokalny dowód tożsamości i wielu innych spraw. Pierwszy tydzień w pracy spędza się w towarzystwie pielęgniarki, tzw. clinical resource nurse, która pokazuje pracę oddziału, w tym standardy opieki i obsługę aparatury. Następnie przydzielany jest preceptor, pod opieką którego odbywa się piętnaście dwunastogodzinnych dyżurów. Potem następuje końcowa ocena i jeśli wszystko jest w porządku, można pracować samodzielnie.
 
5. Jakie możliwości rozwoju oferuje szpital w Arabii? Kto pokrywa koszty kursów?
Możliwości dokształcenia jest wiele, zarówno obowiązkowych, jak i nieobowiązkowych. Możesz wybrać kurs, który ci odpowiada, jest interesujący czy bezpośrednio wiąże się z twoją specjalizacją i równocześnie zdobyć punkty niezbędne do przedłużenia licencji pielęgniarskiej w Arabii Saudyjskiej. Za kursy nieobowiązkowe trzeba jednak zapłacić samemu.
 
6. Czy szpital opłaca Panu zakwaterowanie? Jak ono wygląda?
Wraz z umową o pracę uzyskuje się także bezpłatne zakwaterowanie w tzw. compoundach. Są to zamknięte osiedla willowe przeznaczone dla cudzoziemców. Każdy pracownik ma swój pokój, większość również łazienkę i toaletę. Salon, kuchnię i jadalnię dzieli się z pozostałymi mieszkańcami willi. Do kompleksu należą boiska, baseny, sauny i jacuzzi, restauracje, sklepy spożywcze, salony kosmetyczne itp.
 
7. Czy oceniłby Pan proces uzyskania pracy w Arabii Saudyjskiej jako skomplikowany? Czy w czasie rekrutacji korzystał Pan z pomocy agencji?
Pomagała mi agencja G5 Plus. Bez agencji jest niemal niemożliwe, aby dostać pracę w Arabii Saudyjskiej. Z agencją po raz pierwszy skontaktowałem się w czerwcu 2017 roku, a przeniosłem się w kwietniu 2018 roku. Cały proces jest wymagający pod względem biurokratycznym - trzeba zebrać wszystkie dokumenty i notarialnie je potwierdzić. Następnie agencja dba o ich przetłumaczenie, legalizację i uwierzytelnienie. Później poprzez agencję kontaktujesz się z potencjalnym pracodawcą. Przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną przez Skype, a po otrzymaniu oferty pracy rozkręciło się kolejne biurokratyczne koło.
 
8. Jak spędza Pan czas wolny? Jakie inne kraje Pan odwiedził?
Możliwości spędzania wolnego czasu są dość ograniczone. Można uprawiać sport w compoundzie, ale jeśli nie jest się typem sportowca, to niewielka atrakcja. Ja czasami zagram w siatkówkę, a latem spędzamy z przyjaciółmi czas na basenie. Najlepsze jest to, że można podróżować, choć byłem do tej pory tylko w Bahrajnie i Abu Dhabi. Ale mam zamiar pojechać na urlop do Azji - do Singapuru, Kuala Lumpur i na Filipiny.
 
9. Jak długo zamierza Pan zostać w Arabii Saudyjskiej? Jakie są Pana dalsze plany?
Planuję oszczędzić wystarczająco dużo pieniędzy, żeby opłacić rodzicom remont mieszkania, zarobić przynajmniej na część swojego mieszkania w Czechach i na dalsze podróże. A potem? To zależy od okoliczności i sytuacji w życiu osobistym. Ale oczywiście nie wzbraniam się przed kolejnym rozwijającym doświadczeniem.