Pięć lat byłam pielęgniarką za granicą

Historia Blanki J.

Jestem jedną z tych czeskich pielęgniarek, które przepracowały w swoim w zawodzie 24 lata. Byłam sfrustrowana, zmęczona ciężką pracą, każda wypłata była dla mnie rozczarowaniem. Czytałam o warunkach i pensjach za granicą i marzyłam o tym samym. Droga do spełnienia tych marzeń była skomplikowana, głównie dlatego, że nie znałam angielskiego. Zaczęłam się go uczy kiedy miała 36 lat i szybko przekonałam się, że przy mojej pracy i w Czechach mam małe szanse na sukces, wzjechaŁam więc do Anglii. Całość przygotowań do wyjazdu do Arabii Saudyjskiej trwała trzy lata, ale było warto. Początki były trudne, ale nie tak trudne niż w Anglii, ponieważ tutaj podczas całego procesu towarzyszyli mi konsultanci i krok po kroku uzupełnialiśmy dokumenty. Mogłam się do nich zwrócić z każdym problemem, nie robiłam tego jednak zbyt często, ponieważ G5 Plus doskonale przygotowało całą dokumentację.
Pomoc uzyskałam również od moich czeskich koleżanek, które przeszły cały proces i jeszcze pamiętały jak to wszystko wyglądało i które chętnie mi wszystko wyjaśniły.
To, co było najtrudniejsze, to różne akcenty moich współpracowników, którzy pochodzili z Indii, Malezji, Afryki Południowej, Arabii Saudyjskiej… Zrozumieć ich angielski było czasami ponad moje siły. Podobne zdanie mają również moje koleżanki, które przyjechały tam do pracy. Dobry angielski jest najważniejszy. Szoku kulturowego jakoś specjalnie nie przeżywałam, wszystko było inne, czasem dziwne i chaotyczne, ale całkiem zabawne. I własnie dlatego tu przyjechałam, chciałam zobaczyć inny świat, skorzystać z ciepła i morza...
Teraz mieszkam i pracuję w Dżuddzie już 5 lat. Dwa lata temu zmieniłam szpital i jestem teraz dużo bardziej zadowolona. Pracuję w szpitalu, który ma akredytacje JCI i MAGNET, mnóstwo amerykańskich odznaczeń jakości i cała atmosfera jest inna niż w poprzednim szpitalu. Pracuję na oddziale dla VIP-ów, na którym znajdują się bardzo różni pacjenci – po porodzie, operacji, obłożnie chorzy… po prostu mieszanka. Wszystkich łączy to, że są z rodziny królewskiej. Jest to bardzo ciekawa, ale i odpowiedzialna praca, ponieważ księżniczki i książęta są bardzo wymagającymi pacjentami.
Po 5 latach w Arabii Saudyjskiej mogę już dodać odwagi wszystkim, którzy marzą o takiej pracy, ponieważ jest to do zrobienia. 
Nauczyłam się angielskiego, na miejscu zrobiłam certyfikat IELTS i nawet mówię dość dobrze po arabsku. Mam również licencję Arabii Saudyjskiej. Opiekuję się członkami rodziny królewskiej, pracowałam nawet bezpośrednio w pałacu królewskim. Mam dwa miesiące dobrze płetnego urlopu rocznie + bilet na samolot, także mogę podróżować i świetną pensję, którą dostaję regularnie na konto. Kraj, w którym teraz zyję, jest bardzo specyficzny, nie da się tego wszystkiego krótko opisać, jak żyje się blondynce w takim świecie, trzeba to przeżyć.
Wszystkim, którzy spróbować swoich sił w pracy za granicą, życzę dużo szczęścia, cierpliwości i elastyczności.